Sentymentalny powrót do Ojczyzny i promocja polonijnych książek w Warszawie


 

Jako stary już emigrant, powracam co kilka lat do Kraju, aby odnowić swoje korzenie etniczne i zakotwiczyć się na nowo w całym naszym bogactwie kultury, historii i tożsamości narodowej. Za każdym pobytem odkrywam Polskę zmieniającą się pod wieloma aspektami. Obecny pobyt w kraju daje mi okazje do odkrycia Polski, jako wielkiego placu budowy. Powstające nowe drogi szybkiego ruchu, nowe rozwiązania komunikacyjne. Nie mogę oczywiście przeoczyć nowych bloków mieszkalnych w tylu miastach, miasteczkach, które odwiedzałem. Patrząc na to „wszystko nowe, kolorowe, piękne” uświadamiam sobie o tym, ileż musi być w moich rodakach tu w kraju silnej woli dokonywania przemian, ile bogactwa duchowego, intelektualnego, ile rozwiązań architektonicznych. Tu – między innymi – postrzegam wielkiego ducha narodu, który będąc wolny czyni tyle wspaniałych dzieł dla swojego kraju. I patrząc na ten piękniejący – także mój – kraj, myślę sobie: ileż inicjatywy, potęgi umysłu, kilku pokoleń Polaków żyjących w dawnym systemie, było tłamszone, zamykane i poddawane strukturom odgórnego planowania, które uzewnętrzniało szarzyznę powstałych dzieł. Wystarczy popatrzyć na niektóre relikty niedawnej przeszłości tkwiące chociażby w postaci szarych, bez wyrazu architektonicznego, bloków mieszkalnych w Nowej Hucie koło Krakowa.

 

Przebywając w tym roku w kraju, postanowiłem odwiedzić szczególne miejsce, które w mojej młodości wywarło wielki wpływ na mój kształt osobowy, duchowy, intelektualny. Miejscem tym, którego nie odwiedzałem od wielu, wielu już lat jest miasto Proszowice. To właśnie tam w latach 1964-68 uczęszczałem do Liceum Ogólnokształcącego. Później przez pewien okres pracowałem w Banku Spółdzielczym. Gdzieś w połowie września br. udaliśmy się z bratankiem Pawłem samochodem z Nowego Brzeska do Proszowic. Przejechaliśmy trasę, którą przemierzaliśmy (każdy w swoim okresie życiowym) w przeszłości autobusami PKS. Dzisiejsza droga do Proszowic to już inna rzeczywistość. Mam na myśli jakość nawierzchni. Miasto Proszowice odebrałem bardzo pozytywnie. Bardziej kolorowe, także ukazujące się jako plac budowy, gdzie dokonuje się wiele różnorodnych prac, remontów, napraw. Przemierzyliśmy stałą trasę dawnych uczniów LO: Mały Rynek, gdzie był dworzec autobusowy, potem nawiedzenie kościoła parafialnego i na koniec z bardziej bijącym (od emocji) sercem w kierunku budynku, gdzie mieściła się dawniej nasza szkoła średnia. Spoglądając z uwagą na miasto można było dostrzec wiele inności. Dobrych i ładnych; oczywiście. Jednak dla emigranta odwiedzanie „starych miejsc” ma na celu powrót do tamtych lat, ludzi, przeżyć, wydarzeń. Do tej swoistej „pielgrzymki” w przeszłość pamięć odgrywa największą rolę. Przecież dzięki niej możemy wspominać przeżyte chwile, spotkanych ludzi, zaistniałe wydarzenia i fakty. Spacerując, tamtego przedpołudniowego dnia pełnego słońca, ulicami miasta Proszowic, po tylu, tylu latach nie bycia w tym szczególnym dla mnie miejscu, wyznam, że serce biło mocniej i chociaż spacerowałem w konkretnej przestrzeni i czasie, myślami byłem w owym wspaniałym okresie młodości: ucznia szkoły średniej i pracownika bankowego. Ile dobrych wspomnień? Ile sentymentu? Bóg jeden wie i ja sam…

 

Innym momentem, który poruszył moje patriotyczne, ojczyźniane uczucia, to promocja książek w Warszawie. Tym razem w siedzibie Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie odbyła się 6 października br. promocja książek autorstwa przedstawicieli Polonii brazylijskiej: Tomasza Łychowskiego „Moja droga na księżyc” oraz mojego autorstwa „Polonii brazylijskiej obraz własny. Zapiski emigranta. 2007-2010”.  Wymienione książki wydane zostały w serii „Biblioteki Iberyjskiej” pod redakcją dra Jerzego Mazurka. Wydawcami są: Instytut Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego i Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego.

 

Prezentacja miała miejsce w ogrodach Muzeum. To Muzeum jest szczególne nie tylko dla osób związanych z tym wszystkim, co ukazuje różnorodne bogactwo polskiej wsi i osób tam żyjących, pracujących. W przeszłości i teraźniejszości. Przed kilku laty Muzeum podjęło szczególną inicjatywę popierania, wydawania, organizowania promocji książek dotyczących problematyki Polonii brazylijskiej. Przecież ta dzisiejsza, nowocześniejąca Polonia, wywodzi się w ponad 90% z polskiej imigracji chłopskiej. Polski chłop pozostawił niezatarte ślady swojej pracy w Brazylii. Także kolejne  jego pokolenia dodawały do tego dorobku swoją pracę i swój dorobek.  Konkretnym znakiem tego dorobku są również polonijne prace będące owocem kunsztu i wysiłku artystycznego, literackiego.

 

Wśród uczestników tego wydarzenia prezentującego dorobek literacki Polonii brazylijskiej byli obecni przedstawiciele inteligencji zajmujący się literaturą iberoamerykańską i polonijną, reprezentanci MSZ, dyplomaci (między innymi Jacek Such - konsul generalny RP w São Paulo), byli pracownicy polskich służb dyplomatycznych i konsularnych w Brazylii (Dariusz Dudziak - ostatni konsul generalny w Rio de Janeiro, Eugeniusz Noworyta – ambasador w Argentynie, Stanisław Pawliszewski – ambasador w Brazylii i aktualny prezes Towarzystwa Polsko-Brazylijskiego w Warszawie), a także byli radcy Biura Handlowego Ambasady RP w Rio de Janeiro (Marian Karolczak, Waldemar Kluza będący także pierwszym konsulem generalnym w Rio de Janeiro),  oraz liczne grono sympatyków i przyjaciół Polonii w tym kraju. Nie można pominąć obecności członków zasłużonego i aktywnego Towarzystwa Polsko-Brazylijskiego im. Ruy Barbosy.

 

Już po oficjalnej części promocyjnej, podczas rozmów z obecnymi osobami,  najwięcej sentymentu za Polonią brazylijską wzbudzili we mnie spotkani byli nasi dyplomaci oraz przedstawiciele korpusu konsularnego, z którymi miałem przywilej kontaktowania się i podejmowania różnej współpracy dla dobra Polonii w Brazylii. Podczas rozmów rodaków…., ileż wspomnień osób, miejsc, wydarzeń, uroczystości polonijnych, w których braliśmy wspólnie udział.

 

W uroczystości promocji naszych książek byli świadkami także przedstawiciele mediów zainteresowanych problematyką polonijną. Na prezentację przybyła także grupa polonijna z brazylijskiego, południowego stanu Rio Grande do Sul, która tego dnia przyleciała do Warszawy, aby uczestniczyć w forum kultury w Rzeszowie. Po oficjalnej części prezentacji książek miało miejsce spotkanie przy lampce wina i pieczonych kiełbaskach. Wraz z Tomasz Łychowski udzieliliśmy jeszcze dłuższego wywiadu dla programu Polskiego Radia nadającego swoje audycje dla Polonii Zagranicznej.

 

Ogrody Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie ze swoją charakterystyczną scenerią ukazującą to co dawne, a zakotwiczone w teraźniejszości, wnoszą także odpowiedni klimat do spotkań, jakie tam się organizuje. Wspomniałem wyżej o lampce wina, pieczonych kiełbaskach. Nie można zapomnieć i o innych naszych, polskich wiktuałach… Ileż przejawów dyskrecji, dyspozycyjności osób w obsługiwaniu uczestników promocji naszych książek. Jako stary emigrant, chcę wykrzyknąć z zachwytem: polski chleb, polskie jedzenie!!! Ileż w tym moim stwierdzeniu i zachwycie zawiera się tęsknoty także za tym, co polską kuchnię stanowi….., a za którą zza szerokiej wody, wypowiadam z wielką nostalgią:  „tęskno mi Panie!”

 

Za kilka dni powracam do Brazylii, do mojej posługi Polonii brazylijskiej. To są dwie rzeczywistości: Brazylia i Polonia, które ukochałem od lat, a którym pragnę służyć na miarę moich możliwości i różnorodnych uwarunkowań, które czasem ograniczają nasze pragnienia, chęci, zamierzenia…. Kończąc tę  refleksję pragnę stwierdzić nie po raz pierwszy i oby nie po raz ostatni: Polonia brazylijska jest dynamiczna! Ostatni okres jest tego najlepszym dowodem. Chociażby w organizowanych promocjach książek, które są owocem intelektu, pracy, szczególnych uczuć miłości i przywiązania ku polskości tam w dalekiej Brazylii. Książek promowanych w różnych miastach Brazylii przez przedstawicieli społeczności polonijnej w tym kraju. Również książek powstałych tam w dalekiej  Brazylii, do której tylu, tylu naszych rodaków migrowało na przestrzeni ponad 140 lat, a które były prezentowane w tych dniach w odmładzającej się, piękniejącej i bogato wyglądającej naszej stolicy, Warszawie!

 

Wszelkiej pomyślności życzę moim Rodakom żyjącym tutaj w kraju nad Wisłą! Polskie rodziny, wspólnoty Kościoła, szkoły, uczelnie, niech będą dobrą kuźnią kształtującą umysły, serca i charaktery dobrych i wspaniałych obywateli dla chwały i postępu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej! Szczęść Boże wszystkim z serca życzę!

 

Zdzisław MALCZEWSKI SChr

 

Adres

Av. Presidente Franklin D. Roosevelt, 920
Porto Alegre-RS | CEP 90230-002

Kontakt:

Tel.: (51) 99407-4242
(51) 3024 - 6504


email: revista@polonicus.com.br